Rolnik nie ustala ceny tego, co wyprodukował: arytmetyka skupu

Gospodarstwo rolne jest jedynym uczestnikiem łańcucha żywnościowego, który nie ustala ceny własnego produktu. Razem chce opłacalnych cen skupu dla małych i średnich gospodarstw — program nazywa cel, nie przesądza narzędzia.

Stragan z warzywami i owocami — skrzynki z produktami rolnymi wystawione na sprzedaż.

W całym łańcuchu, który prowadzi od pola do paragonu, jest dokładnie jeden uczestnik nieustalający ceny tego, czym handluje: gospodarstwo rolne. Cenę skupu podaje mu odbiorca, cenę detaliczną ustala sieć handlowa, a pomiędzy nimi stoi pośrednik, który żyje z różnicy. Rolnik może cenę przyjąć albo nie sprzedać — z tym że mleko, owoce i warzywa nie czekają, aż rynek się poprawi. Razem odpowiada na to postulatem opłacalnych cen skupu dla małych i średnich gospodarstw, zapisanym w rozdziale „Przyroda — dziedzictwo, nie zasób" deklaracji programowej.

Dlaczego producent żywności nie ma nic do powiedzenia o cenie

Siła w negocjacji bierze się z dwóch rzeczy: ile sprzedający znaczy dla drugiej strony i czy ma dokąd odejść. Pojedyncze gospodarstwo dostarcza ułamek procenta tego, czym obraca skupujący — jego odejście nie robi odbiorcy różnicy. Odwrotnie już tak: dla gospodarstwa utrata jedynego okolicznego odbiorcy oznacza, że towar nie ma dokąd pojechać. Do tego dochodzi asymetria informacji — skupujący zna ceny w całym regionie, rolnik zna swoją.

Produkt rolny ma jeszcze jedną cechę, która osłabia sprzedającego: jest nietrwały i sezonowy. Zboże da się przechować, jeśli ma się magazyn; mleka, truskawek czy pomidorów nie da się odłożyć do czasu, aż cena wzrośnie. Termin zbioru wyznacza pogoda, nie negocjacje. Sprzedający towar, który traci wartość w ciągu tygodni, negocjuje pod presją czasu, której druga strona nie odczuwa — odbiorca może czekać, dostawca nie, i ta różnica jest wpisana w cenę, zanim ktokolwiek usiądzie do rozmowy.

Efekt jest taki, że cena skupu potrafi zejść poniżej kosztu produkcji i utrzymać się tam przez sezon. Koszty — nawozy, paliwo, energia, praca — rosną wtedy niezależnie od tego, ile płaci odbiorca, bo ustala je zupełnie inny rynek. Gospodarstwo dopłaca do własnej pracy, zjada rezerwy, odkłada inwestycje, a przy dłuższym dołku znika.

Skup i detal to dwie różne historie

Relacja między ceną, którą dostaje rolnik, a ceną na półce bywa przywoływana w publicystyce jako stała proporcja, choć nią nie jest — zmienia się między produktami, sezonami i latami. Notowania cen skupu publikuje co miesiąc Główny Urząd Statystyczny, a szczegółowe ceny rynkowe zbiera Zintegrowany System Rolniczej Informacji Rynkowej prowadzony przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Osobno Eurostat prowadzi indeksy cen produktów rolnych i środków produkcji, które pozwalają zestawić to, co rolnik dostaje, z tym, za ile kupuje.

Dane poglądowe. Konkretne relacje ceny skupu do ceny detalicznej zmieniają się z miesiąca na miesiąc i różnią się między produktami — inaczej wygląda to przy mleku, inaczej przy jabłkach czy trzodzie. Każdą taką liczbę trzeba czytać z datą odczytu i nazwą produktu; nie jest to stała, którą można podać raz na zawsze.

Zestawienie tych dwóch szeregów pokazuje mechanizm ważniejszy od pojedynczej proporcji: cena detaliczna i cena skupu poruszają się niesymetrycznie. Gdy skup tanieje, detal schodzi wolniej i płycej; gdy skup drożeje, detal reaguje szybko. Różnica zostaje po drodze — u tego, kto stoi między polem a półką. Kto konkretnie ją zgarnia i dlaczego przepisy o przewadze kontraktowej rzadko to zmieniają, opisujemy w tekście Wąskie gardło między polem a paragonem.

Presję na ceny wzmacnia import spoza Unii, który nie musi spełniać tych samych norm jakościowych co producent krajowy — tani towar wyznacza wtedy punkt odniesienia dla całego rynku. Ten wątek rozkładamy w tekście Pestycyd zakazany w Unii wraca na talerz w imporcie.

Co proponuje Razem

Program nazywa w tym punkcie cel, nie instrument — i tak też go tu podajemy, bez dopisywania partii narzędzi, których nie zapowiedziała:

Zapewnimy opłacalne ceny skupu dla małych i średnich gospodarstw i sieci dystrybucji alternatywne do monopolistów handlowych. Będziemy promować łączenie się gospodarstw w spółdzielnie i sieci samopomocy.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. 11 „Przyroda — dziedzictwo, nie zasób”, pkt 9, partiarazem.pl

Punkt 9 stawia obok siebie trzy rzeczy, które działają razem, i to jest jego myśl przewodnia — opłacalna cena nie bierze się z dekretu, tylko z pozycji przetargowej:

  • Opłacalne ceny skupu dla małych i średnich gospodarstw — cel wskazany przez program; adresatem są gospodarstwa małe i średnie, nie wielkotowarowe.
  • Sieci dystrybucji alternatywne do monopolistów handlowych — żeby rolnik miał dokąd pójść, gdy warunki przestają być do przyjęcia; bez alternatywy nie ma negocjacji.
  • Spółdzielnie i sieci samopomocy — wspólna sprzedaż zamienia ułamek podaży w partię towaru, o którą już się rozmawia. Rozwijamy to w tekście Sto gospodarstw sprzedaje razem.

Razem sytuuje przy tym spór o cenę żywności po stronie pracy, a nie kapitału — stanowisko Rady Krajowej ws. umowy UE-Mercosur ujmuje to zdaniem, że „znoszenie barier handlowych służy tylko najsilniejszym — korporacjom, które zbijają zyski, wykorzystując tanią pracę i słabe rządy". Pozycja producenta wobec pośrednika jest kwestią gospodarczą, nie tylko rolną — prowadzi ją siostrzany serwis Razem dla gospodarki. Szersze tło programu dla wsi zbiera hub Rolnictwo i żywność.

Źródła i dalsza lektura