Czy polskie lasy można sprywatyzować — i co naprawdę chroni starodrzew

Blisko jedna trzecia Polski to lasy, a większość tego areału jest w zarządzie państwa — ale żaden przepis nie zakazuje dziś sprzedaży czy zamiany leśnych gruntów. Razem chce objąć Lasy Państwowe ustawowym zakazem prywatyzacji i ścisłym nadzorem, a gospodarkę leśną przestawić z rabunkowej wycinki na ochronę starego, różnorodnego drzewostanu.

Jesienny las liściasto-iglasty w Bieszczadach — wysokie pnie starych drzew w porannym świetle.

Lasy pokrywają blisko jedną trzecią powierzchni Polski, a większość tego areału należy do nas wszystkich — pozostaje w zarządzie państwa. Od tego, kto i na jakich zasadach tym majątkiem rozporządza, zależy więc los blisko jednej trzeciej terytorium kraju. Razem chce wpisać do ustawy zakaz prywatyzacji Lasów Państwowych, oddać je pod ścisły nadzór państwa i przestawić gospodarkę leśną z rabunkowej eksploatacji na ochronę starego, różnorodnego drzewostanu.

Mit: „polskich lasów i tak nie da się sprywatyzować"

Lasy zajmują w Polsce 9294,9 tys. hektarów, czyli 29,6 proc. powierzchni kraju — wynika ze stanu na koniec 2023 roku w danych GUS. Lasy publiczne stanowią przy tym 80,9 proc. tej powierzchni, a samo Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe zarządza mniej więcej trzema czwartymi wszystkich polskich lasów. To majątek wspólny w bardzo dosłownym sensie: las, do którego wchodzi każdy, i który co do zasady utrzymuje się z własnych przychodów (art. 50 ustawy o lasach).

Popularne przekonanie głosi, że tego majątku nie da się tknąć — że lasy są „nasze" raz na zawsze. W praktyce ochrona ta jest cieńsza, niż się wydaje, bo opiera się na obyczaju i strukturze własności, a nie na wyraźnym ustawowym zakazie. Pokazał to poselski projekt nowelizacji ustawy o lasach z 2021 roku, zgłoszony przez posłów PiS i ostatecznie wycofany po fali krytyki: otwierał on drogę do zamiany gruntów leśnych na inne w imię bliżej niesprecyzowanych „projektów dotyczących energii lub transportu". Decyzję podejmowaliby ministrowie, a wykonywał ją Dyrektor Generalny Lasów Państwowych — bez oceny oddziaływania na środowisko, bez konsultacji społecznych i bez możliwości odwołania. Razem ostro się temu sprzeciwiło, wskazując, że mechanizm nie wykluczał z zamiany nawet terenów objętych ochroną przyrody. Projekt upadł dzięki presji, ale ustawowego zakazu prywatyzacji wciąż nie ma — i to jego wpisanie do ustawy ma tę furtkę domknąć, tak by kolejna większość sejmowa nie mogła jej otworzyć zwykłą nowelizacją i podpisem ministra.

Wycinka pod hasłem ochrony

Drugi mit jest subtelniejszy i wraca przy każdym proteście przeciw piłom: że wzmożona wycinka to w gruncie rzeczy troska o las — sanitarny obowiązek, ratunek przed kornikiem, „porządkowanie" drzewostanu. Historia Puszczy Białowieskiej pokazuje, jak działa ta narracja. Po wyborach z 2015 roku nadleśnictwo Białowieża zaproponowało pięciokrotne zwiększenie limitu pozyskania drewna, tłumacząc to gradacją kornika drukarza. Rzecz w tym, że świerki, które kornik zasiedla, są w białowieskim drzewostanie w mniejszości, a gradacje zdarzały się w puszczy wielokrotnie i las odbudowywał się sam. Wcześniej, w 2014 roku, kontrola NIK wykazała, że prowadzona tam gospodarka leśna nie zapewnia dostatecznej ochrony najcenniejszym drzewostanom — w blisko 700 drzewostanach ponad stuletnich zaplanowano wycinkę w celach gospodarczych. To, co przedstawiano jako obronę lasu, w praktyce otwierało więc drogę do jego wzmożonej eksploatacji.

Ustawa o lasach z 1991 roku ustawia priorytety odwrotnie, niż podpowiada logika przychodu: pierwszym celem jest zachowanie lasów, drugim ich ochrona — zwłaszcza tych szczególnie cennych — a racjonalne pozyskiwanie drewna figuruje dopiero na dalszym miejscu. W codziennej praktyce hierarchia bywa jednak odwracana. W 2023 roku w Polsce pozyskano około 41,7 mln m³ drewna, z czego 96 proc. w lasach zarządzanych przez Lasy Państwowe — to skala przemysłowa, przy której pokusa, by funkcję surowcową postawić ponad przyrodniczą, jest stała.

Najdotkliwszą lekcję zostawiła nowelizacja z 2017 roku, zwana Lex Szyszko, która zliberalizowała wycinkę drzew na prywatnych działkach. Jej skutek Razem opisało krótko: w rok wycięto nawet sześciokrotnie więcej drzew niż zwykle. Ta historia pokazuje, jak szybko ustawa przyjęta z pominięciem konsultacji i głosu nauki przekłada się na straty, których las nie odrobi przez pokolenia. Stary drzewostan — z jego próchniejącymi kłodami, dziuplami i całym zależnym od nich życiem — nie odtwarza się w cyklu gospodarczym: raz wycięty, odbudowuje się dopiero przez dekady, a bywa, że przez stulecia.

Co proponuje Razem

Zreformujemy Lasy Państwowe dla ochrony przyrody. Obejmiemy je zakazem prywatyzacji i ścisłym nadzorem państwa. Skupimy się na wsparciu starego, różnorodnego drzewostanu pełniącego kluczowe funkcje ekosystemowe zamiast na rabunkowej eksploatacji.— Partia Razem — Deklaracja programowa 2025, rozdz. 11 „Przyroda — dziedzictwo, nie zasób”, pkt 2, partiarazem.pl

W praktyce oznacza to kilka powiązanych kroków:

  • Ustawowy zakaz prywatyzacji Lasów Państwowych — zamknięcie furtek w rodzaju zamiany gruntów „pod energię czy transport", tak by o publicznym lesie nie decydowała arbitralna zgoda ministra bez oceny środowiskowej.
  • Ścisły nadzór państwa nad gospodarką leśną — przywrócenie kolejności celów zapisanej w ustawie o lasach: najpierw zachowanie i ochrona drzewostanu, dopiero potem pozyskanie surowca.
  • Wsparcie starego, różnorodnego drzewostanu — ochrona lasów o naturalnym charakterze i ich funkcji ekosystemowych: wodochronnej, glebochronnej, klimatycznej, których żadna infrastruktura nie zastąpi.
  • Odejście od rabunkowej eksploatacji — koniec z traktowaniem cennych przyrodniczo lasów jak plantacji drewna i z limitami wycinki naciąganymi pod pretekstem walki z kornikiem.

Warto dopowiedzieć, czego w tym punkcie nie ma: program mówi o zakazie prywatyzacji na przyszłość i o reformie zarządzania, a nie o rozbiciu Lasów Państwowych ani o wywłaszczeniach. Celem jest utrzymanie lasów we wspólnej własności i zarządzanie nimi z myślą o przyrodzie, a nie o kwartalnym wyniku ze sprzedaży drewna.

Ochrona najcenniejszych lasów łączy się bezpośrednio z drugim postulatem programu — zakładaniem i powiększaniem parków narodowych. O tym, dlaczego od ponad dwudziestu lat nie powstał w Polsce ani jeden nowy park i jak to odblokować, piszemy osobno: nowe parki narodowe. Tam, gdzie transformacja energetyczna wymaga nowej infrastruktury, jej miejsce trzeba planować z góry i poza terenami leśnymi — bo odchodzenie od węgla nie może odbywać się kosztem puszczy. Jak robić to z poszanowaniem przyrody i społeczności lokalnych, pokazuje siostrzany serwis o energetyce: wiatr na lądzie można podwoić — czas go odblokować.

Źródła i dalsza lektura