Kiedy w schronisku umiera zagłodzony pies albo gdy do sądu trafia sprawa pseudohodowli, w której trzymano psy w klatkach po kilkanaście lat, pada zawsze to samo pytanie: kto właściwie za to odpowiadał? I zawsze okazuje się, że nikt konkretny. Gmina zleciła opiekę firmie, firma nie miała nawet zezwolenia, powiatowy lekarz weterynarii zajrzał raz na jakiś czas, a organizacja społeczna alarmowała latami — bez skutku, bo nie miała żadnych narzędzi. Ochrona zwierząt w Polsce jest rozproszona między kilka instytucji, z których żadna nie odpowiada za całość. Gdy odpowiedzialność jest rozproszona między tyle podmiotów, w praktyce nie ponosi jej nikt.
Prawo jest, ale nie ma kto go pilnować
Formalnie zwierzęta chroni u nas ustawa z 1997 r., która mówi wprost, że zwierzę „nie jest rzeczą" i „człowiek jest mu winien poszanowanie". Problem w tym, że między pięknym zapisem a rzeczywistością rozciąga się instytucjonalna pustka. Egzekwowaniem zajmują się na zmianę gminy, Inspekcja Weterynaryjna podległa Ministerstwu Rolnictwa, policja, straż gminna i — z doskoku — organizacje prozwierzęce, przy czym każda z tych instytucji odpowiada najwyżej za wycinek, a za całość nie odpowiada żadna.
Jak to działa w praktyce, pokazała kontrola Najwyższej Izby Kontroli z 2024 r. Wnioski są miażdżące: żadna ze skontrolowanych gmin nie zaplanowała i nie zorganizowała opieki nad bezdomnymi zwierzętami tak, jak nakazuje prawo. Aż dziewięć gmin powierzyło łapanie zwierząt albo prowadzenie schroniska przedsiębiorcom bez wymaganych zezwoleń, a większość samorządów w ogóle nie kontrolowała schronisk na miejscu, ograniczając się do przeglądania papierów. NIK sformułowała te uwagi nie po raz pierwszy — podobne raporty pisała już w 2011 i 2016 roku. Wnioski się nie zmieniają, bo nie zmienia się system: nie ma organu, który miałby moc je wyegzekwować.
Skala, której nie da się już nie zauważyć
To nie jest problem marginalny. W 2023 r. w 230 schroniskach przebywało ponad 117 tys. zwierząt, w tym około 82 tys. psów i 35 tys. kotów. A schroniska mieszczą tylko część bezdomnych zwierząt — według analizy The State of Pet Homelessness Project z maja 2024 r. w Polsce żyje ponad 7 mln psów i 5,2 mln kotów, z czego 950 tys. jest bezdomnych.
I rzecz, która najlepiej obnaża bezradność systemu: pieniędzy jest coraz więcej, a zwierząt bezdomnych nie ubywa. W czternastu skontrolowanych gminach wydatki na opiekę nad bezdomnymi psami i kotami wzrosły w 2023 r. o 84,5% względem 2019 r. Wydawać więcej to nie to samo, co rozwiązywać problem, jeśli nikt nie odpowiada za to, dokąd te pieniądze płyną i z jakim skutkiem.
Co dałby niezależny rzecznik
Postulat osobnego organu ds. zwierząt Razem stawia od początku swojego istnienia. Chodzi o instytucję niezależną — kluczowe słowo — od Ministerstwa Rolnictwa i od resortu środowiska, bo dziś ten sam pion, który wspiera hodowlę i rolnictwo, ma jednocześnie pilnować dobrostanu hodowanych zwierząt. To konflikt interesów wpisany w strukturę państwa.
Jak taki urząd miałby działać, opisaliśmy szczegółowo już w stanowisku Rady Krajowej Razem z 2019 r. Rzecznik dysponowałby oddziałami terenowymi odpowiedzialnymi za kontrole — w schroniskach, hodowlach, a w uzasadnionych przypadkach także w mieszkaniach. Organizacje prozwierzęce, które dziś biją na alarm bez uprawnień, stałyby się jego formalnym partnerem: po uzyskaniu certyfikatu mogłyby same przeprowadzać kontrole. A poza funkcją interwencyjną urząd prowadziłby programy edukacyjne — bo z bezdomnością nie wygra się samym odławianiem, tylko sterylizacją, czipowaniem i uczeniem odpowiedzialnej opieki.
Różnica wobec dzisiejszego stanu jest prosta: w miejsce pięciu instytucji, z których każda odsyła do następnej, pojawia się jeden urząd odpowiadający za całość i wyposażony w realne narzędzia, żeby po kontroli coś się wydarzyło. Taki model — publiczny ombudsman czy inspektorat wyspecjalizowany w dobrostanie zwierząt — działa już w części krajów; w Polsce wciąż go nie ma.
Co proponuje Razem
Wprowadzimy przepisy dotyczące dobrostanu wszystkich zwierząt oraz skuteczny zakaz niehumanitarnych metod chowu, hodowli i uboju. Zminimalizujemy zjawisko bezdomności zwierząt. Powołamy urząd Rzecznika Praw Zwierząt.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. 10 „Polska wolności, równości i solidarności”, pkt 7, partiarazem.pl
- Przepisy o dobrostanie wszystkich zwierząt — nie tylko psów i kotów, ale też zwierząt hodowlanych i dzikich, bo ochrona urywająca się na progu fermy jest ochroną pozorną.
- Skuteczny zakaz niehumanitarnego chowu, hodowli i uboju — z naciskiem na słowo „skuteczny": zakaz, za którym idą kontrole i realne kary, a nie martwy przepis.
- Minimalizacja bezdomności — przez sterylizację, czipowanie i finansowanie schronisk prowadzonych przez samorządy i organizacje pożytku publicznego, a nie przez komercyjnych „łapaczy".
- Urząd Rzecznika Praw Zwierząt — niezależny organ z oddziałami terenowymi, prawem do kontroli i współpracą z organizacjami społecznymi.
Powołanie rzecznika nie byłoby gestem symbolicznym, lecz przesunięciem ochrony zwierząt z obszaru niczyjej odpowiedzialności do gestii konkretnego urzędu, który da się rozliczyć.
Ten sam rozdział programu Razem obejmuje też rygorystyczne przepisy dotyczące myśliwych i polowań oraz ograniczenie listy gatunków łownych — całość zapisów o zwierzętach i przyrodzie znajdziesz w programie Partii Razem.
Źródła i dalsza lektura
- Partia Razem — program (deklaracja programowa 2025, rozdz. 10, pkt 7: dobrostan zwierząt i Rzecznik Praw Zwierząt)
- Partia Razem — stanowisko Rady Krajowej „Dobra zmiana dla zwierząt zatrzymana" (2019): mechanika niezależnego organu i oddziałów terenowych
- Najwyższa Izba Kontroli — „Bezdomność zwierząt: wydatki rosną, a problem wciąż nierozwiązany" (2024): dane o schroniskach, gminach i skali zjawiska
- Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (tekst w ISAP)
