Sto gospodarstw sprzedaje razem: dlaczego polska spółdzielczość rolna nie odrosła

Pojedyncze gospodarstwo nie ma z kim negocjować. Wspólny skup, chłodnia i przetwórnia zmieniają ułamek podaży w partię towaru, o którą się rozmawia. Razem chce promować łączenie się gospodarstw w spółdzielnie i sieci samopomocy.

Dawna maselnica — sprzęt do wspólnego przetwórstwa mleka, jakim dysponowały spółdzielnie mleczarskie.

Rolnik, który sprzedaje sam, negocjuje z pozycji dostawcy ułamka procenta. Stu rolników, którzy sprzedają razem, negocjuje z pozycji dostawcy partii towaru — a od tego, czy druga strona ma powód, by rozmawiać, zależy, czy cena zostanie podana, czy uzgodniona. Na tym polega postulat spółdzielczy z rozdziału „Przyroda — dziedzictwo, nie zasób" deklaracji programowej: Razem zapowiada, że będzie „promować łączenie się gospodarstw w spółdzielnie i sieci samopomocy". W Danii, Holandii czy Francji taka forma obsługuje znaczną część obrotu produktami rolnymi. W Polsce po 1989 roku wypadła z obiegu razem z ustrojem, który ją skompromitował, i do dziś nie odrosła.

Co spółdzielnia realnie zmienia

Wspólna sprzedaż jest tylko końcem łańcucha. Wcześniej jest wspólna infrastruktura, na którą pojedyncze gospodarstwo nie ma pieniędzy, a której brak zamyka mu drogę do lepszej ceny: chłodnia, sortownia, magazyn, transport, przetwórnia. Chłodnia pozwala nie sprzedawać w dniu zbioru po cenie, którą akurat podano, bo towar może poczekać na lepszą; przetwórnia idzie o krok dalej i zatrzymuje w gospodarstwie tę część marży, która przy sprzedaży surowca odkłada się dopiero o szczebel wyżej.

Drugi efekt jest informacyjny. Spółdzielnia zna ceny w całym regionie i w całym sezonie, bo obsługuje wielu członków; pojedynczy rolnik zna swoją i to, co usłyszy przez telefon. Asymetria informacji, która osłabia sprzedającego przy stole negocjacyjnym, znika, gdy po jego stronie stoi organizacja z własnym rozeznaniem rynku.

Trzeci — rozkład ryzyka. Zła pogoda, choroba w stadzie czy załamanie ceny jednego produktu rujnuje gospodarstwo działające w pojedynkę. W strukturze, która obsługuje wielu producentów i kilka produktów, ten sam wstrząs rozkłada się na tyle, że da się go przetrwać. Sieć samopomocy — o której program mówi obok spółdzielni — działa dokładnie na tej zasadzie, tylko luźniej: wspólny sprzęt, wspólna praca w szczycie sezonu, wzajemne poręczenia.

Dlaczego w Polsce to nie działa

Pierwszy powód jest historyczny i trudno go obejść: spółdzielczość kojarzy się z PRL-em. Powojenne „spółdzielnie" bywały w Polsce strukturami narzuconymi odgórnie, w których decydowało państwo, a nie członkowie — czyli zaprzeczeniem spółdzielni. Po 1989 roku wyrzucono razem z ustrojem także tę formę, choć w Europie Zachodniej rozwijała się ona nieprzerwanie i oddolnie od XIX wieku. Nieufność wobec tej formy przetrwała ustrój, który ją wywołał, i działa dziś wobec spółdzielni niemających z tamtymi wspólnego nic poza nazwą.

Drugi powód jest strukturalny. Ustawa z 4 października 2018 roku o spółdzielniach rolników stworzyła ramy prawne, ale ramy nie dają kapitału założycielskiego, a chłodnia i przetwórnia to wydatek, którego pojedyncze gospodarstwo nie udźwignie ani ze składek, ani z bieżącego obrotu. Równolegle działają grupy i organizacje producentów rejestrowane przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, które pełnią częściowo tę samą funkcję.

Dane poglądowe. Udział spółdzielni w obrocie produktami rolnymi liczy się różnymi metodami — inaczej wypada liczba zarejestrowanych podmiotów, inaczej ich udział w obrocie danym produktem. Porównania z Danią czy Holandią, w których spółdzielnie obsługują większość obrotu mlekiem, mają tu wartość porządku wielkości, a nie precyzyjnego wskaźnika.

Trzeci powód jest najprostszy: nikt tego nie promował. Program Razem używa słowa „promować" w znaczeniu czynnym — chodzi o to, żeby państwo tę formę wspierało, a nie tylko dopuszczało w przepisach.

Co proponuje Razem

Zapewnimy opłacalne ceny skupu dla małych i średnich gospodarstw i sieci dystrybucji alternatywne do monopolistów handlowych. Będziemy promować łączenie się gospodarstw w spółdzielnie i sieci samopomocy.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. 11 „Przyroda — dziedzictwo, nie zasób”, pkt 9, partiarazem.pl
  • Promocja łączenia się gospodarstw w spółdzielnie i sieci samopomocy — jako narzędzie budowania pozycji przetargowej producenta, nie jako cel sam w sobie.
  • Sieci dystrybucji alternatywne do monopolistów handlowych — spółdzielnia jest jedną z dróg do tego, żeby rolnik miał dokąd sprzedać poza wąską grupą odbiorców. Rozwijamy to w tekście Wąskie gardło między polem a paragonem.
  • Opłacalne ceny skupu dla małych i średnich gospodarstw — cel, do którego spółdzielczość jest drogą; arytmetykę tego problemu rozkłada tekst Arytmetyka ceny skupu.

Spółdzielnia jest przy tym formą organizacji pracy i własności, nie tylko sprzedaży — ten sam mechanizm, w którym pracujący wspólnie decydują o warunkach, prowadzi w innych branżach siostrzany serwis Razem dla pracy, a od strony ustroju gospodarczego — Razem dla gospodarki. Całość programu dla wsi zbiera hub Rolnictwo i żywność.

Źródła i dalsza lektura