Zwierzę rzeźne może zgodnie z prawem jechać przez Europę dłużej, niż człowiekowi wolno prowadzić ciężarówkę, którą je wiozą — dzienny czas prowadzenia pojazdu przez kierowcę to co do zasady 9 godzin, podczas gdy zwierzęta spędzają w naczepie po kilkanaście godzin i więcej. Rozporządzenie unijne dopuszcza podróże liczone w dobach, przerywane jedynie formalnymi postojami, po których cykl zaczyna się od nowa — a kontrolerzy unijni przyznają, że nawet tych przepisów nikt konsekwentnie nie pilnuje. Partia Razem proponuje w Karcie praw zwierząt granicę, której nie da się ominąć postojem: limit 8 godzin komercyjnego transportu żywych zwierząt, 4 godziny dla ptaków i królików, oraz zakaz eksportu żywych zwierząt do państw spoza Unii o niższych standardach ochrony.
Doba w naczepie jest legalna
Obowiązujące zasady wyznacza rozporządzenie Rady (WE) nr 1/2005 w sprawie ochrony zwierząt podczas transportu. Na pierwszy rzut oka pełno w nim limitów: bydło, owce i kozy mogą jechać 14 godzin, po czym przysługuje im godzina odpoczynku z pojeniem — i kolejne 14 godzin drogi. Świnie mogą spędzić w naczepie 24 godziny bez przerwy, pod warunkiem stałego dostępu do wody. Konie — także 24 godziny, z pojeniem co 8 godzin. Sęk w tym, że po każdym takim cyklu wystarczą 24 godziny postoju w zatwierdzonym punkcie kontroli, by licznik wyzerować i ruszyć w kolejną dobę jazdy. Górnej granicy całej podróży rozporządzenie nie przewiduje — o tym, jak długo zwierzę jedzie przez pół kontynentu, decyduje więc w praktyce kalkulacja przewoźnika, bo prawo nie stawia całości trasy żadnego limitu.
W Karcie praw zwierząt Razem opisuje praktykę, która z tych przepisów wynika: transporty trwające po kilka dni, zwierzęta pokonujące tysiące kilometrów, ciasno stłoczone, w nieodpowiednich temperaturach, bez pewnego dostępu do wody i pożywienia, z obrażeniami ciała i kontuzjami. Trudno te sceny zrzucić na wyjątkowe zaniedbania pojedynczych przewoźników: przepisy zostały napisane tak, że dobrostan zwierząt ustępuje w nich wymogom logistyki, więc system produkuje takie obrazy, działając dokładnie tak, jak go zaprojektowano.
Do podobnych wniosków doszli kontrolerzy publiczni. Przegląd Europejskiego Trybunału Obrachunkowego nr 03/2023 o transporcie żywych zwierząt w UE dokumentuje, że państwa członkowskie różnie interpretują i egzekwują te same przepisy, sankcje bywają zbyt niskie, by odstraszać, a struktura zachęt ekonomicznych wręcz premiuje wożenie zwierząt tam, gdzie taniej — bo koszty ich cierpienia nie wchodzą do ceny. Kontrola drogowa, która miałaby wychwycić przeładowaną naczepę, zdarza się rzadko i zwykle dopiero wtedy, gdy zwierzęta już ucierpiały.
Dziewięćdziesiąt procent zaczyna się i kończy w Polsce
Karta praw zwierząt odnotowuje przy tym rzecz dla tej debaty zasadniczą: w Polsce 90 procent transportów zwierząt zaczyna się i kończy w kraju. Większość przewozów to krótsze trasy krajowe — limit najmocniej odczują więc wielodniowe przewozy przez kontynent, a tę część krajowej logistyki, która dziś przekracza 8 godzin, zmusi do skrócenia łańcucha: rzeźnia bliżej fermy zamiast fermy podporządkowanej najtańszej rzeźni w promieniu tysiąca kilometrów.
Najbardziej wymownym polskim przykładem pozostają konie. Razem zwracało na to uwagę już w stanowisku z 2019 roku: jaskrawym przykładem są konie przewożone z Polski setki kilometrów do zakładów mięsnych we Włoszech. Karta praw zwierząt podaje skalę tego zjawiska — według przytoczonych w niej danych za 2021 rok w Polsce zabito 21,2 tysiąca koni, 3,9 tysiąca żywych koni wyeksportowano do innych krajów UE w celu uboju, a eksport koniny do innych krajów UE sięgnął 7,1 tysiąca ton. Warto przy tym rozdzielić dwa postulaty: wywóz żywych koni do włoskich rzeźni ukróciłby limit czasu transportu, nie zakaz eksportu — ten ostatni dotyczy państw spoza Unii. Konie mają w Karcie także osobną ścieżkę: wykreślenie z listy zwierząt rzeźnych i wpisanie na listę zwierząt towarzyszących człowiekowi.
Unia poprawia przepisy wolniej, niż zwierzęta jeżdżą
Rewizja systemu trwa. W grudniu 2023 roku Komisja Europejska przedstawiła projekt nowego rozporządzenia o ochronie zwierząt podczas transportu, z krótszymi maksymalnymi czasami podróży dla zwierząt rzeźnych, wymogami temperaturowymi i śledzeniem pojazdów w czasie rzeczywistym. Kierunek jest słuszny, ale proces legislacyjny w Brukseli mierzy się w latach, a projekt — jak każdy kompromis między dwudziestoma siedmioma rządami i lobby przewozowym — zostawia wyjątki, o które spór toczy się do ostatniej poprawki. Postulat Razem wyznacza w tej debacie jednoznaczny punkt odniesienia: 8 godzin dla ssaków, 4 dla ptaków i królików, bez wyjątków rozmywających regułę.
Co proponuje Razem
Postulat sformułowany jest w Karcie praw zwierząt precyzyjnie, z dwoma kwalifikatorami, które warto przytoczyć w całości:
Wprowadzimy związany z dobrostanem limit czasu transportu żywych zwierząt w celach komercyjnych do maksymalnie 8 godzin, a w przypadku ptaków i królików do 4 godzin. Wprowadzimy zakaz eksportu żywych zwierząt do państw spoza UE o niższych standardach ochrony zwierząt.— Karta praw zwierząt Partii Razem (2024), postulat 19, partiarazem.pl
Z tego zapisu — i z sąsiedniego postulatu 16 — wynikają trzy konkrety:
- Limit 8 godzin dotyczy transportu komercyjnego — co w praktyce oznacza, że np. przewóz konia do lecznicy czy zwierząt między pastwiskami gospodarstwa pozostaje poza jego zakresem; limit celuje w przemysłową logistykę dalekich przewozów, a codzienne potrzeby gospodarstwa zostawia bez zmian.
- Zakaz eksportu obejmuje państwa spoza UE o niższych standardach — chodzi o ucięcie tras, na których zwierzę po tygodniach podróży trafia do systemu, w którym żadne unijne reguły uboju i traktowania już nie obowiązują.
- Konie przestają być zwierzętami rzeźnymi — wykreślenie z listy kończy zarówno ich ubój, jak i sam powód wożenia ich do zagranicznych rzeźni.
Ten sam łańcuch produkcyjny, którego transport jest ostatnim ogniwem, zaczyna się na fermie — jego początek opisujemy w tekście o fermach brojlerów i granicach, których państwo nie stawia — a kończy na linii ubojowej, gdzie o skali cierpienia rozstrzyga inna luka prawna, opisana w tekście o uboju bez ogłuszania. A nad przestrzeganiem limitów czasu przewozu musiałby czuwać urząd z realnymi uprawnieniami kontrolnymi — Rzecznik Praw Zwierząt, którego powołanie zapowiada program.
Źródła i dalsza lektura
- Rozporządzenie Rady (WE) nr 1/2005 w sprawie ochrony zwierząt podczas transportu (limity czasów jazdy, postoje)
- Europejski Trybunał Obrachunkowy — przegląd 03/2023: Transport żywych zwierząt w UE (egzekwowanie, sankcje, zachęty ekonomiczne)
- Komisja Europejska — projekt rozporządzenia o ochronie zwierząt podczas transportu, COM(2023) 770 (rewizja przepisów)
- Partia Razem — Karta praw zwierząt (2024): postulaty 16 i 19, dane o transporcie i koniach
- Partia Razem — stanowisko Rady Krajowej „Dobra zmiana dla zwierząt zatrzymana" (2019): ograniczenie dystansu transportu, przykład koni
