Sędzia we własnej sprawie: dlaczego Wody Polskie nie chronią rzek

Ten sam urząd planuje zaporę na Wiśle, sam sobie wydaje zgody i sam kontroluje ich wykonanie. Razem chce wyjąć gospodarkę wodną spod Ministerstwa Infrastruktury, przenieść ją do resortu środowiska i zablokować budowę stopni na Wiśle i Odrze.

Szeroka, naturalna dolina Wisły widziana z wysokiej skarpy — meandrujące koryto, piaszczyste łachy i zadrzewienia nadrzeczne.

Ten sam urząd, który chce przegrodzić Wisłę betonowym stopniem, sam wydaje opinie do własnych inwestycji i sam pilnuje ich wykonania. Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie występuje naraz w trzech rolach: jest inwestorem, zarządza wodami jako majątkiem Skarbu Państwa i zarazem jest organem, który ma dbać o to, żeby rzeki były w dobrym stanie. Trudno o lepszy przykład instytucji, która ocenia własną pracę. Razem nazywa to bez ogródek — sędzia we własnej sprawie — i proponuje dwie rzeczy naraz: wyjąć gospodarkę wodną spod Ministerstwa Infrastruktury i przenieść ją do resortu odpowiedzialnego za środowisko, a budowę zapór na Wiśle i Odrze po prostu zablokować.

Inwestor, właściciel i kontroler w jednej osobie

Problem nie jest abstrakcyjny. Widać go najlepiej na sztandarowej inwestycji — stopniu wodnym Siarzewo, planowanym na Wiśle poniżej Włocławka. Koszt urósł przez lata do około 9,5–10 miliardów złotych, a inwestorem jest właśnie PGW Wody Polskie. W grudniu 2024 roku Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska uchyliła decyzję środowiskową i odmówiła zgody na budowę, wskazując na niekompletny raport, ryzyko dla obszarów Natura 2000 i zagrożenie dla chronionych siedlisk ryb i ptaków. Reakcja inwestora była przewidywalna: Wody Polskie zaskarżyły tę decyzję do sądu administracyjnego i zapowiedziały walkę do końca.

Ta jedna sprawa pokazuje w skrócie całą wadę konstrukcyjną. Kiedy priorytetem gospodarki wodnej jest żegluga i hydroenergetyka, a nie stan rzek, urząd rozliczany z powiększania majątku będzie w rzece dostrzegał przede wszystkim plac budowy, a nie ekosystem, o który ma dbać. Koalicja Ratujmy Rzeki, której stanowisko Razem poparło jeszcze w 2022 roku, opisała ten mechanizm dokładnie: minister i Wody Polskie „pełnią funkcje właścicielskie — są inwestorem i administratorem wód powierzchniowych i urządzeń wodnych, a jednocześnie są organami zarządzającymi — wydają decyzje i kontrolują ich wykonanie". Stąd żądanie, które Razem podpisało: wstrzymać prace nad stopniami Siarzewo i Niepołomice na Wiśle oraz Lubiąż i Ścinawa na Odrze, zanim betoniarki ruszą.

Co zapora robi z żywą rzeką

Stopień wodny robi znacznie więcej, niż stawia ścianę w poprzek nurtu: zamienia odcinek rzeki w zbiornik, w którym woda zwalnia, osadza się muł, znika naturalna dynamika łach i piaszczystych wysp, a ryby wędrowne tracą drogę do tarlisk. Środkowa i dolna Wisła to jeden z ostatnich tak długich, w dużej mierze nieujarzmionych korytarzy rzecznych w Europie — właśnie dlatego program Razem mówi o „kluczowych korytarzach ekologicznych", które takie inwestycje niszczyłyby, by umożliwić żeglugę śródlądową w czasie suszy. Argument jest tu sam w sobie kruchy: rzekę przegradza się po to, by można było nią pływać wtedy, gdy z natury jest w niej najmniej wody.

Dane poglądowe. Według stanowiska Koalicji Ratujmy Rzeki popartego przez Razem w całym kraju stoi już prawie 46 tysięcy budowli piętrzących, z których wiele utraciło pierwotną funkcję, a mimo to są odbudowywane po każdym wezbraniu. Każda kolejna przegroda dokłada się do fragmentacji rzek i pogarsza ich stan ekologiczny.

Betonowanie rzek uderza też w to, po co niby ma służyć — w bezpieczeństwo wodne. Polska należy do najuboższych w wodę krajów Europy, a susze i gwałtowne powodzie będą się nasilać. Naturalne, meandrujące koryta, mokradła i tereny zalewowe spowalniają odpływ, uzupełniają wody podziemne i łagodzą zarówno wezbrania, jak i niżówki. Kaskada zbiorników działa odwrotnie: kosztuje miliardy, a bilansu wodnego kraju nie poprawia. Dlatego Razem stawia na renaturyzację i rozproszoną retencję zamiast na gigantyczne stopnie — na odtwarzanie mokradeł i przywracanie ciągłości ekologicznej rzek, co zapisano również w rozdziale o przyrodzie deklaracji programowej.

Co proponuje Razem

Zreformujemy Wody Polskie, by zajmowały się kompleksową ochroną rzek i jezior. Przeniesiemy je spod Ministerstwa Infrastruktury do resortu właściwego ds. środowiska. Zablokujemy budowę zapór na Wiśle i Odrze oraz inne podobne projekty infrastrukturalne, które niszczyłyby kluczowe korytarze ekologiczne w celu umożliwienia żeglugi śródlądowej w czasie suszy.— Deklaracja programowa Razem 2025, rozdz. 11 „Przyroda — dziedzictwo, nie zasób”, pkt 3, partiarazem.pl
  • Reforma Wód Polskich pod kątem ochrony rzek i jezior — instytucja ma dbać o stan rzek, a nie o powiększanie majątku Skarbu Państwa.
  • Przeniesienie gospodarki wodnej do resortu środowiska — koniec z podporządkowaniem wody logice żeglugi i hydroenergetyki, którą narzuca nadzór Ministerstwa Infrastruktury.
  • Blokada zapór na Wiśle i Odrze — w tym wstrzymanie stopni Siarzewo i Niepołomice na Wiśle oraz Lubiąż i Ścinawa na Odrze, o które partia upominała się już w 2022 roku.
  • Rozdzielenie ról — oddzielenie planowania i ochrony wód od administrowania majątkiem, żeby ten sam urząd nie był naraz inwestorem i kontrolerem.
  • Retencja zamiast betonu — naturalna retencja, odtwarzanie mokradeł i przywracanie ciągłości ekologicznej rzek jako realna odpowiedź na suszę i powódź.

Zapory na Wiśle bywają sprzedawane jako inwestycja „przy okazji" energetyczna — skoro stopień i tak stanie, niech kręci turbiny. To pozorny argument. Transformację energetyczną Razem opiera na atomie i odnawialnych źródłach, a nie na przegradzaniu największych polskich rzek; rozbieramy to szerzej w tekście o wyborze modelu fińskiego zamiast niemieckiego na sąsiednim zapleczu o energetyce. Prądu potrzebujemy pewnego i czystego — nie kosztem ostatnich dzikich dolin rzecznych. Całość propozycji dla środowiska znajdziesz w programie Razem.

Źródła i dalsza lektura