Woda i rzeki: retencja zamiast betonu

Polska należy do najuboższych w wodę krajów Europy i równocześnie od dekad wydaje publiczne pieniądze na to, by wodę z siebie odprowadzić — prostuje koryta, buduje jazy, osusza mokradła, melioruje pola. Razem chce odwrócić kierunek tych wydatków, tak by publiczne pieniądze szły na zatrzymanie wody w miejscu, w którym spadła, zamiast na przyspieszanie jej odpływu do morza. Postulaty wodne z rozdziału „Przyroda — dziedzictwo, nie zasób" deklaracji programowej — od reformy Wód Polskich po ochronę Bałtyku — zbiera sekcja „Co proponuje Razem" na końcu tej strony.

Dlaczego instytucja od ochrony rzek buduje na nich zapory?

Ponieważ Wody Polskie podlegają dziś resortowi infrastruktury i łączą w sobie role, które powinny się nawzajem kontrolować: gospodarza rzeki, inwestora i opiniodawcy własnych inwestycji. Diagnozę tę stawia poparte przez Radę Krajową Razem wezwanie Koalicji Ratujmy Rzeki, według którego minister i Wody Polskie pełnią funkcje właścicielskie i zarządcze naraz, „będąc «sędziami we własnej sprawie»". Program tnie ten węzeł przeniesieniem instytucji do resortu środowiska i przeorientowaniem jej zadań na ochronę rzek i jezior. Program zapowiada też wprost zablokowanie zapór na Wiśle i Odrze oraz podobnych projektów, które niszczyłyby korytarze ekologiczne po to, by umożliwić żeglugę śródlądową w czasie suszy. Mechanikę tego konfliktu interesów opisuje tekst Sędzia we własnej sprawie.

Ile przegród stoi na polskich rzekach?

Prawie 46 tysięcy budowli piętrzących — liczbę tę podaje wezwanie Koalicji Ratujmy Rzeki, poparte przez Radę Krajową Razem w marcu 2022 roku, dodając, że wiele z nich jest zniszczonych i „są odbudowywane, choć nie pełnią żadnej istotnej funkcji". Rzeka pocięta progami przestaje być drogą dla ryb i przestaje odbudowywać własne koryto.

Dane poglądowe. Liczbę 46 tys. budowli piętrzących podaje wezwanie Koalicji Ratujmy Rzeki poparte przez Razem; nie znaleźliśmy oficjalnej statystyki Wód Polskich ani GIOŚ potwierdzającej ją u źródła pierwotnego. Inwentaryzacje prowadzone różnymi metodami dają wyraźnie rozbieżne wyniki.

Partia mówi tu dwoma dokumentami o różnym zasięgu. Filar klimatyczny zapowiada rezygnację z regulacji i pogłębiania rzek, „pozwalając im płynąć własnym trybem". Poparte przez Radę Krajową wezwanie Koalicji dokłada do tego osobną warstwę — prace utrzymaniowe: zrezygnować z nich na ciekach naturalnych, a ingerencje w koryta ograniczyć do terenów zurbanizowanych i sąsiadujących z cenną infrastrukturą. Barierowość rzek i sens ich udrożnienia rozkłada tekst Czterdzieści sześć tysięcy przegród.

Co dzieje się z wodą, która nie ma gdzie zostać?

Odpływa — a potem jej brakuje. Osuszone torfowisko przestaje wiązać węgiel i samo staje się jego źródłem, dlatego Karta ochrony przyrody stawia sprawę ostro: powstrzymanie zmian klimatu oznacza w Polsce „natychmiastowe odwrócenie trendu osuszania mokradeł oraz renaturyzację tych już zmienionych przez człowieka wszędzie tam, gdzie to możliwe". Program dokłada do tego przygotowanie miast na fale upałów, susze, ulewy i powodzie. Zasoby wodne Polski, retencję naturalną i to, dlaczego betonowe miasto traci wodę dwa razy — w czasie ulewy i w czasie suszy — opisuje tekst Ile naprawdę wody ma Polska. Rolniczą stronę tego samego problemu prowadzi dział Rolnictwo i żywność.

Czy wolno budować dom na drodze wody?

Mapy zagrożenia powodziowego istnieją i są publiczne, a mimo to gminy wydają na tych terenach decyzje o warunkach zabudowy — po czym państwo płaci za odszkodowania, wały i akcje ratunkowe. Razem odpowiada na to punktem 6 programu: rygorystycznymi przepisami ograniczającymi inwestycje na terenach zalewowych. Sprawa ma podłoże szersze niż powódź: Razem wskazywało już w stanowisku ws. polityki ekologicznej z 2018 roku, że planami miejscowymi objęte jest tylko około 30% powierzchni kraju; od tamtej pory wskaźnik ledwo drgnął i wciąż nie sięga jednej trzeciej, a resztę zabudowuje się decyzjami wydawanymi pojedynczo. Co wolno budować na terenie zalewowym i dlaczego zakaz jest tańszy od wału, opisuje tekst Domy postawione na drodze wody. Ład przestrzenny i decyzje o warunkach zabudowy prowadzi serwis Razem dla tanich mieszkań.

Kto odpowiada za ścieki, których nikt nie widzi?

Zrzut nieoczyszczonych ścieków do rzeki bywa metodą obniżania kosztów eksploatacyjnych — Razem nazywa to wprost, popierając diagnozę Koalicji Ratujmy Rzeki: „Nielegalne zrzuty nieoczyszczonych ścieków do rzek odbywają się na masową skalę. Ich źródłem są najczęściej oczyszczalnie ścieków, które w ten sposób obniżają koszty eksploatacyjne. Służby odpowiedzialne za jakość wody są wobec tego procederu bezradne". Reforma Wód Polskich ma sens dopiero wtedy, gdy ktoś realnie łapie sprawcę. Jak wygląda egzekucja i czemu prawie zawsze zawodzi, opisuje tekst Rura w rzece. Jakość wody jest przy tym sprawą zdrowia publicznego — prowadzi ją serwis Razem naprawi zdrowie.

Co zostało z Bałtyku?

Morze zamknięte, płytkie i obciążone spływem z całej zlewni znosi presję gorzej niż ocean: do przełowienia dokłada się eutrofizacja i martwe strefy przy dnie. Program odpowiada planami ochrony najcenniejszych obszarów Bałtyku, tworzeniem ostoi dla morskich organizmów i dzikiej przyrody, odbudową populacji ryb oraz rezygnacją z połowów przeznaczonych na pasze — czyli z łowienia ryb po to, by zmielić je na karmę. Połowy paszowe są tu przypadkiem szczególnie jaskrawym: łowi się gatunki stanowiące bazę pokarmową dla ryb większych, więc presja przenosi się w górę łańcucha i wraca jako brak tych ryb, o które w rybołówstwie naprawdę chodzi. Stan Bałtyku i sens tych postulatów rozkłada tekst Bałtyk bez ryb.

Co proponuje Razem

Postulaty wodne z rozdziału „Przyroda — dziedzictwo, nie zasób" deklaracji programowej:

  • Reforma Wód Polskich pod kątem kompleksowej ochrony rzek i jezior, z przeniesieniem instytucji spod Ministerstwa Infrastruktury do resortu właściwego ds. środowiska.
  • Blokada zapór na Wiśle i Odrze oraz podobnych projektów, które niszczyłyby korytarze ekologiczne po to, by w czasie suszy umożliwić żeglugę śródlądową.
  • Przywrócenie ciągłości ekologicznej rzek, zwiększenie naturalnej retencji i odtworzenie mokradeł; przygotowanie miast na upały, susze, ulewy i powodzie.
  • Rygorystyczne przepisy ograniczające inwestycje na terenach zalewowych.
  • Plany ochrony najcenniejszych obszarów Bałtyku — ostoje, odbudowa populacji ryb, rezygnacja z połowów paszowych.
  • Odwrócenie trendu osuszania mokradeł i renaturyzacja przekształconych, wszędzie tam, gdzie to możliwe (Karta ochrony przyrody, pkt 8).

Źródła i dalsza lektura

Najczęstsze pytania

Czy Wody Polskie zostaną zreformowane?

Wody Polskie mają przejść spod resortu infrastruktury do resortu środowiska, a ich zadania zostać przeorientowane na ochronę rzek i jezior. Program zapowiada też zablokowanie zapór na Wiśle i Odrze oraz podobnych projektów, które niszczyłyby korytarze ekologiczne po to, by w czasie suszy umożliwić żeglugę śródlądową (deklaracja programowa, rozdz. „Przyroda — dziedzictwo, nie zasób”, pkt 3; diagnoza „sędziego we własnej sprawie” — wezwanie Koalicji Ratujmy Rzeki poparte przez Radę Krajową Razem).

Ile budowli piętrzących stoi na polskich rzekach?

Prawie 46 tysięcy — tę liczbę podaje wezwanie Koalicji Ratujmy Rzeki poparte przez Radę Krajową Razem; to dane poglądowe, bez potwierdzenia w oficjalnej statystyce Wód Polskich czy GIOŚ (Koalicja Ratujmy Rzeki).

Jakie jest stanowisko Razem wobec zabudowy terenów zalewowych?

Razem postuluje rygorystyczne przepisy ograniczające inwestycje na terenach zalewowych (deklaracja programowa, rozdz. „Przyroda — dziedzictwo, nie zasób”, pkt 6). Diagnoza partii z 2018 roku: planami miejscowymi objęte było wtedy ok. 30% powierzchni kraju, a resztę zabudowuje się pojedynczymi decyzjami; od tamtej pory wskaźnik ledwo drgnął (stanowisko ws. polityki ekologicznej, 2018).